Rodzina Sobieralskich pochodzi z Opalenicy - przynajmniej najstarszy na razie znany przodek - Dionizy Sobieralski ur. ok. 1880 r.

 

 

Sobieralski Florian Walenty - księga urodzeń 1909 r. - syn kowala

 

 

Oryginalny podpis Dionizego Sobieralskiego (seniora)

Natrafiłem jednocześnie na ten sam dokument o śmierci Emanuela Skibskiego w dwóch różnych źródłach:

1. W książce "POZNAŃ WE WRZEŚNIU 1939"

Skibski_Emanuel_książka_min.jpg

 

2. I oryginał tego dokumentu w Archiwum Państwowym w Poznaniu: "Pismo z 2 IX 1939 r. zawiadamiające o śmierci Emanuela Skibskiego plut. podchorążego 58. pułku piechoty wlkp."  - Obiekt fotograficzny: 53/4807/0/6.2.8.3/1364/1

Emanuel Skibski

ur. 1920 r - zmarły 1 września 1939 r. podczas nalotu na poznańską Ławicę

pochowany Cytadela Poznańska - Cmentarz Bohaterów polskich

Skibski Emanuel

 

Nad ranem 1 września 1939 r. ze sztabu 14. Dywizji Piechoty do sztabu 58. Pułku Piechoty przekazano telefonicznie wiadomość o wybuchu wojny. Podpułkownik Stanisław Tomiak zarządził zaostrzenie czujności. Na odcinku zajmowanym przez pułk początkowo nie było widać oznak wojny, dopiero przed godziną 12 dał się słyszeć pomruk nadlatujących bombowców, a żołnierze III batalionu widzieli z daleka bombardowanie lotniska na Ławicy. W rejonie operacyjnym pułku samoloty nieprzyjaciela zbombardowały Obóz Ćwiczeń w Biedrusku oraz wieś Marianowo. Bomby spadły także na pozycje III batalionu. Zginął wówczas pierwszy żołnierz pułku, plutonowy podchorąży Emanuel Skibski, dowódca II plutonu, 3 kompanii ciężkich karabinów maszynowych tego batalionu. Dwukrotnie zbombardowane zostały również koszary 58 Pułku Piechoty, gdzie znajdowała się 10 kompania wartownicza. Na terenie Obozu Ćwiczeń w Biedrusku roztrzaskał się zestrzelony nad Poznaniem niemiecki bombowiec He-111. Załogę, która wyskoczyła na spadochronach, schwytała pułkowa kompania zwiadowców.

 

Obsada III batalionu/58 pp na dzień 1 września 1939 roku

Dowódca batalionu - major Franciszek Zajączkowski
Adiutant - nieznany
Dowóca plutonu łączności - podporucznik Józef Pętelka (od 24 do 28 VIII 1939 roku)
Oficer żywnościowy - nieznany
Oficer płatnik - nieznany
Lekarz - nieznany
Szef batalionu - nieznany
Dowódca 7 kompanii - porucznik Kaczorowski
Dowódca I plutonu - podporucznik Maksymilian Dziedzic
Dowódca II plutonu - podporucznik Stanek
Dowódca III plutonu - nieznany
Dowódca Szef komp. - nieznany
Dowódca 8 kompanii - porucznik Jan Gracz
Dowódca I plutonu - podporucznik rez. Stanisław Pompera
Dowódca II plutonu - podporucznik rez. Jan Wojciechowski
Dowódca III plutonu - podporucznik rez. Tadeusz Rypiński
Szef komp. - nieznany
Dowódca 9 kompanii - nieznany
Dowódca I plutonu - podporucznik rez. Sylwester Firlik
Dowódca II plutonu - nieznany
Dowódca III plutonu - podporucznik rez. Andrzej Hanyż
Szef komp. - nieznany
Dowódca 3 kompanii ckm - kapitan Stanisław Jaroszewski
Dowódca I plutonu ckm - porucznik Wiesław Kępiński (?)
Dowódca II plutonu ckm - podporucznik Włodzimierz Globisz (?)
Zastępca dowódcy II plutonu ckm. - plut. pchor. Emanuel Skibski
Dowódca III plutonu ckm - sierżant pchor. Antoni Cichorzewski(?)
Dowódca plutonu ckm na taczankach - podporucznik Wolski (?)
Dowódca plutonu moździerzy - podporucznik Jan Dąbrowicz
Szef komp. - nieznany

 

 

Karl Heckert- wm

Karl Wilhelm Heckert

(1869 - 1911)

Urodzony: 24 sty 1869 w Ruchocinku

Karl Heckert - tree new wm

Sterbeurkunde m wm

Tłumaczenie powyższego dokumentu:

Nr 6
Raków, 18 czerwca 1911
Niżej podpisanemu urzędnikowi stanu cywilnego dostarczono dzisiaj pisemne zawiadomienie naczelnika urzędu w Rudgerzowicach, że restaurator dworcowy [Bahnhofswirt] Karol Heckert (wiek nieznany), zamieszkały w Gościkowie powiat sulechowsko-świebodziński, został zabity (13) trzynastego czerwca tysiąc dziewięćset jedenastego po południu między godziną szóstą a siódmą, na szosie Sulechów-Świebodzin, kamień kilometrowy 5,4*, wskutek wypadku automobilowego. Bliższe dane nie są znane.
Cały formularz skreślono.

Urzędnik stanu cywilnego
w zastępstwie
(-) Rasch

Niniejszym potwierdza się zgodność powyższego odpisu z rejestrem głównym zgonów USC w Rosinie powiat sulechowsko-świebodziński.
Rosin, 25 grudnia 1936
Urzędnik stanu cywilnego
[podpis nieczytelny]

Na samym dole jakieś skróty, prawdopodobnie dotyczące urodzenia.

Informacje dotyczące dokumentu:

W takim przypadku, jak wyżej (dokument przekreślony a opisany jest z boku) akt zostaje wystawiony na skutek pisemnego zezwolenia odpowiednich organów, a nie ustnego oświadczenia osoby prywatnej. Treść formularza, który przystosowany jest wyłącznie do tego drugiego przypadku, niezbyt pasuje do takiego aktu - dlatego formularz najczęściej przekreśla się, a akt zostaje spisany obok.

Jak już pisałem obszernie jakiś czas temu, nierealistyczne jest wyobrażanie sobie, że nasze nazwisko zawsze będzie miało niezmienną formę graficzną. Traktowanie zróżnicowania pisowni jako błędu w zapisie jest metodologicznie niepoprawne. Do tego wiele nazwisk charakteryzowało się niejednolitym brzmieniem w zależności od wielu czynników. Fakt, że w akcie ślubu kościelnego forma nazwiska jest inna, niż w cywilnym, jak też to, że różni członkowie rodziny używali różnych form, konsekwentnie lub nie, w ogóle mnie nie dziwi i nie jest powodem do stawiania "zarzutów" :) o niepoprawne odczytanie zapisu przez indeksującego...

W przypadku nazwiska Wawer (z wariantami) akurat przyczyna dla której formowały się warianty pisowni jest zupełnie oczywista z punktu widzenia tego co wiemy o dialekcie wielkopolskim. Dawne staropolskie długie "a" na naszym terenie powszechnie w dialekcie wymawia się jako "o" lub "ou" (zapisywane przez fachowców jako "a" z nadpisanym "o" + u). Tej formy zdyftongizowanej "ou" się już może obecnie często nie słyszy, chyba że u starych ludzi, ale w XIX wieku była powszechna: "dosz" czy "dousz" jako "dasz" itd. Nie dziwi mnie więc, że urzędnicy czy księża zapisywali nazwisko Wawer jako Wower czy Wauwer. To co napisałem, nie znaczy że uważam pisownię z "a" jako "obiektywnie" poprawną, pod tym względem jestem konsekwentnym relatywistą, i uważam, że poprawne jest to, co się przyjęło w danej rodzinie, a badając akta z XIX wieku po prostu musimy zapisywać każdorazowo to, co widzimy w dokumencie - i pamiętać, że musimy mieć oczy otwarte na zróżnicowanie graficzne nawet większe niż alternacja o/a.

 

Tekst ze strony http://www.wtg-gniazdo.org/forum/viewtopic.php?f=1&t=592&start=40 

 

Do końca XIX wieku, przynajmniej w niższych warstwach społecznych, w praktyce nie przykładano wagi do ścisłości brzmienia nazwiska. W końcu sami nosiciele tych nazwisk często i tak nie umieli pisać. I jak pisałem wyżej, nie tylko pisownia, ale samo brzmienie nazwiska nie było nieraz do końca ustalone. To naprawdę nie było tak, że Twoi krewni raz się nazywali Wawer, a raz Wower, a w międzyczasie "zmieniali" nazwisko w tę i z powrotem, co winno być gdzieś odnotowane. Po prostu stosowano jakby nie do końca ustalone brzmienie nazwiska. Dla tych ludzi Wawer i Wower to było po prostu to samo. Dla niepiśmiennego chłopa Schulz i Szulc, czy Majewski i Majeski to też było to samo. Nawet Kowal i Kowalski to mogło byc to samo, bo często nie traktowano końcówek, jako czegoś o zasadniczym znaczeniu i w połowie XIX wieku powszechnie widzi się, jak przy każdym kolejnym urodzeniu dziecka, nazwisko ojca podane jest jako Ratajski, Ratajczak, Ratajewski... (autentyczne: dotyczy rodziny Cyryla Ratajskiego). Tak więc osoby z Twojej rodziny pewnie podawały swoje nazwisko tako Wawer lub Wower, a ksiądz zapisywał to tak jak słyszał, bądź tak jak wydawało mu się poprawne, i stąd ta różnorodność.

Dopiero pod sam koniec XIX wieku urzędy pruskie zaczęły wymagać podawania jednolitej pisowni nazwiska i z tego okresu pochodzą przy aktach chrztów "sprostowania" - które zresztą należy rozumieć nie tyle w ten sposób, że pisownia wcześniejsza byłą "błędna", ale raczej że zbieg okoliczności sprawił, że delikwent w dorosłym zyciu używał akurat innej pisowni, niż tej, z którą go zapisano (a w zasadzie jego ojca) przy chrzcie.

Wracając do Twego pierwszego zdania, nie należy dążyć do znalezienia jakiegoś wyidealizowanego "źródłowego" brzmienia, tylko raczej odnotować wszystkie, które występują - następnie jakoś opisać ich występowanie w ujęciu historycznym i "statystycznym" - czyli jaka forma przeważała w najdawniejszych źródłach, jaka się ustaliła później itd. Czy jeśli najdawniejszy zapis jaki Ci się uda znaleźć będzie na nazwisko "Wawerski", i nigdy później już taka pisownia się nie powtórzy, to uznasz, że jest to wersja "prawidłowa" i zmienisz nazwisko na Wawerski"? :)
Czy uznasz, że był to błąd księdza?

 

I na zakończenie wpis Szymka z tego samego wątku:

Może odchodzę od głównego tematu (jeżeli tak niech admin przeniesie wątek), ale chciałbym się podzielić jakie niespodzianki wyszły po wizycie w AAP.
Otóż zmiana "a" w "o" to teraz pikuś ;) Co powiecie na takie formy mojego nazwiska?:

- Wawerek
- Wawrzak
- Wawerczak
i na koniec perełka
- Wawrzynczaków

Chyba na pocz. XIX w. nie mogli się zdecydować, bo idąc głębiej znowu jest "Wawer"

I jeszcze jedno pytanie dla wtajemniczonych. Znalazlem takie wpisy dot. rodziców przy chrztach:

1805
Francisci Wawerek
Eva Levandoska

1808
Francisci Ciesielczyk
Eva Wawrzanka

1811
Eva Cieslakowa et Francisci

1814
Francisci Ciesielczyk et Eva

1817
Francisci Wawer
Eva de Levandoskie


Wszystkie dotyczą tej samej miejscowości. Czy mogę potraktować je jako dzieci Franciszka Wawera (który był cieślą) i Ewy Lewandowskiej ???

Z pozdrowieniami

Szymon (oczywiście Wawer)


http://www.wtg-gniazdo.org/forum/viewtopic.php?f=1&t=592&start=40#p7741

 

 

 

Strona 1 z 2

Go to top